Co robić w Taszkencie? Mniej presji i więcej tzw. "local experience"
Trzy nieturystyczne (i być może zaskakujące) propozycje dla miłośniczek i miłośników urbanistyki oraz sztuki XX wieku
Stolica Uzbekistanu to jedno z najbardziej niedocenianych przez ruch turystyczny miejsc w Uzbekistanie. Zbyt wiele osób radzi, by Taszkent ominąć i jak najszybciej ruszać do Samarkandy i innych pereł dawnego Jedwabnego Szlaku. Łatwo jest się zachwycić turkusowymi mozaikami dawnych meczetów, ale bez połażenia po stolicy doświadczenie Uzbekistanu będzie niekompletne.
To, czym Taszkent mnie zachwycił najbardziej, to wielość jego twarzy. Z dzielnicy biznesowej Tashkent City, której budowa jeszcze trwa, a witryny luksusowych butików nie zdążyły się zapełnić światowymi markami, widać kopułę zakurzonego bazaru Chorsu – chyba najbardziej egalitarnego miejsca w tym mieście. Jedynie dwa kroki dzielą nowowybudowany i pachnący świeżą farbą kwartał w stylu “starego miasta” z monumentalnym Islamic Civilization Center od dzielnicy hałasu i chaosu, gdzie sypiące się bloki mieszają się z bliskowschodnim harmidrem. Wsiadasz do metra i kilka minut później jesteś w tonącej w zieleni dzielnicy chruszczowek. Planującym lub nieprzekonanym, przygotowałam trzy propozycje na samodzielne (lub prawie samodzielne) odkrywanie historii i kultury uzbeckiej stolicy poza typowym szlakiem turystycznym.
Wszystkie zdjęcia wykorzystane w tym tekście są mojego autorstwa.
Szlak uzbeckiego modernizmu
Uzbecki modernizm to połączenie sowieckiej myśli architektonicznej lat 60-80 XX wieku z motywami uzbeckimi, które szczególnie rozkwitło w Taszkencie po trzęsieniu ziemi w 1966 roku. Było to jedno z największych trzęsień ziemi w Uzbekistanie i spowodowało ogromne straty w infrastrukturze miasta – zniszczone zostały ok. 80% budynków w mieście. Odbudowa miasta była szeroko zakrojonym i wieloletnim procesem. To właśnie wtedy powstały pierwsze w Azji Środkowej metro, nowe dzielnice (m.in. Chilonzor, o której niżej) czy ikoniczny dziś Hotel Uzbekistan.
Siedemnastopiętrowy budynek został wybudowany w 1974 roku i miał stać się głównym hotelem miejskim sieci „Inturist” (ta sieć hoteli była przeznaczona głównie do przyjmowania zagranicznych gości oraz oficjeli). Najbardziej charakterystycznym elementem budynku jest ażurowa osłona przeciwsłoneczna, tzw. pandżara. Sama konstrukcja budynku ma być odporna sejsmicznie. Dziś jest nie tylko atrakcją miasta, ale także działającym trzygwiazdkowym hotelem. Nawet nie będąc mieszkańcem, można wejść do środka i wjechać na ostatnie piętro, by obejrzeć miasto z góry.
Uzbecki modernizm jest monumentalny; charakterystyczny jest mu brutalizm i łączenie betonu z tradycyjną ornamentyką. Doskonałym tego przykładem jest gmach Związku Artystów Uzbekistanu. Otwarty również w 1974 roku, posiadał największą w Azji Środkowej salę wystawową. Elewacje budynku są wystylizowane na pesztak – łukowy portal charakterystyczny dla architektury wschodniej. Fasady zostały ozdobione geometrycznymi ornamentami i turkusowymi płytkami. Odbywały się tu najważniejsze wystawy krajowe i międzynarodowe. Te funkcje budynek pełni do dziś: działa tu galeria sztuki, odbywają się wydarzenia artystyczne, a w przylegającym parku organizuje się wystawy “pod chmurką”.
Kolejną, bardzo charakterystyczną bryłą dla taszkenckiego skyline’u i jednocześnie przedstawicielką uzbeckiego modernizmu jest wieża telewizyjna. W momencie ukończenia budowy w 1984 roku, ze swoimi 375 metrami była drugim co do wysokości – po wieży telewizyjnej Ostankino w Moskwie – obiektem w ZSRS i najwyższym obiektem w Azji Środkowej.
Wzniesienie tak wysokiej konstrukcji w strefie sejsmicznej wymagało odpowiedniej koncepcji. Stabilność ma zapewnić charakterystyczny i oryginalny trójnóg. Ornamenty charakterystyczne dla uzbeckiej kultury pojawiają się w oplatających konstrukcję pierścieniach. Wieża posiada taras widokowy oraz restaurację, która wykonuje pełny obrót wokół własnej osi w ciągu ok. godziny (podobny mechanizm znajdziemy również w restauracji w wieży telewizyjnej w Wilnie, ciekawe doświadczenie!).
Jeszcze przed wejściem do właściwej wieży obejrzymy mozaiki. Według mnie jest to jedna z najbardziej niedocenianych i znikających form sztuki architektonicznej. Dziś w modzie są murale, a mozaiki niszczeją i znikają w szybkim tempie. Charakterystyczne dla epoki sowieckiej, obok klasycznych motywów takich jak podbój kosmosu czy praca robotnicza, bardzo często nawiązywały do lokalnej kultury.
Największym cymesikiem uzbeckiego brutalizmu według mnie jest jednak gmach kina Panorama – Pałac Kina im. Aliszera Nawoia. Jest jednym z pierwszych modernistycznych budynków, które pojawiły się w Taszkencie jeszcze przed trzęsieniem ziemi i szczęśliwie je przetrwały. Dzięki niemu Taszkent znalazł się w swoim czasie w nurcie światowych tendencji architektonicznych. Dziś odbywają się tu koncerty, festiwal filmowy, premiery kinowe.
W omawianym nurcie wybudowane zostały też liczne inne obiekty, takie jak gmach bazaru Chorsu, który jest połączeniem “UFO” z uzbecką jurtą, niektóre eksperymentalne wieżowce czy metro (po najpiękniejsze stacje taszkenckiego metra odsyłam Was do Macieja Czarneckiego, swoimi kadrami na pewno podzielę się na moim Instagramie).
Jak przygotować sobie taką modernistyczną trasę? Najciekawsze obiekty znajdują się w różnych częściach miasta, dlatego najlepiej jest samej i samemu zaplanować taką trasę z wykorzystaniem google maps i planu taszkenckiego metra. Taki “metro hop-on/hop off” tour ze spacerami do poszczególnych punktów pozwoli zobaczyć normalne miejskie życie poza turystycznym centrum i odkryć zaciszne parki, przyjemne kawiarnie, dobry streetfood. Można się wspomóc aplikacją Tashkent Modernism, a po inspiracje wpaść na ich stronę na Instagramie.
Śladami “uzbeckiego Banksy’ego”
Już podczas pierwszego spaceru po przylocie do Taszkentu trafiłam na mural, którego styl oraz przesłanie przypominają prace Banksy’ego. I rzeczywiście – “Corruption” jest dziełem Inkuzart – artysty, który życzy pozostać anonimowym, nazywanego też “uzbeckim Banksym”.
Miłośnikom urbanartu i blokowisk polecam popołudnie w rodzinnej dzielnicy Inkuzarta, Chilonzorze. Jest to dzielnica wybudowana już po wielkim trzęsieniu ziemi, składa się z kilkunastu osiedli-blokowisk. To tu urodził się, chodził do szkoły i wychował artysta, tu powstały jego pierwsze prace. Zaczynał w pandemicznym 2020 roku, który był dla niego bardzo trudny i – jak się okazało później – również przełomowy. Jego prace nie przechodzą bez echa i zazwyczaj wywołują dyskusję publiczną.
Z uwagi na swoją anonimowość oraz nieuchwytność (choć nieraz zdarza mu się spotkać twarzą w twarz z policją, ta – jak dotychczas – puszcza go wolno) krążyły nawet plotki, że jest tworem sterowanym przez władze. Jednak można odrzucić tę spiskową teorię – ostro komentuje sprawy społeczno-polityczne, a wiele z jego murali zostało zniszczone i zamalowane z powodu ich przesłania.
Dawna szkoła Inkuzarta znajduje się przy ulicy Gagarina. Cała ta okolica stanowi swoisty hołd sowieckim zdobywcom kosmosu – plansze informacyjne, studzienki kanalizacyjne, szyldy sklepów opowiadają historię Jurija Gagarina, jego wizyty w Taszkencie oraz jedynego pochądzącego z Uzbekistanu kosmonauty, Władimira Dżanibekowa. Nad skwerem przy lokalnym bazarku góruje pomnik Gagarina, a na ogrodzeniu wspomnianej wcześniej szkoły przeczytamy: „Możesz więcej niż myślisz”.
Nawiązania do Gagarina i lotów w kosmos w tym miejscu nie są przypadkowe. W Chilonzorze działały niegdyś jedne z największych zakładów lotniczych na terenie ZSRS – Taszkenckie Zjednoczenie Produkcji Lotniczej im. W. P. Czkałowa. W okresie swojej świetności, zakłady zatrudniały ok. 30 tys. pracowników, tworzyły swoiste miasto w mieście. Przez dekady fabryka była wiodącym producentem samolotów transportowych i pasażerskich w ZSRS, wyprodukowała skrzydła dla największych antonowów, m.in. dla ukraińskiej Mriji.
Jak zrobić taką trasę? Inkuzart aktywnie publikuje na swoim Instagramie, a na spacer śladami “uzbeckiego Banksy’ego” polecam wybrać się z Donatem przez GuruWalk.
Wypad za miasto: Instytut Słońca
Instytut Słońca (w internecie do znalezienia również pod nazwą “The Sun Heliocomplex”) jest ośrodkiem badawczo-naukowym Uzbeckiej Akademii Nauk. Znajduje się w odległości ok. godziny drogi od Taszkentu, na obrzeżach miasta Parkent. To niezwykłe miejsce warto odwiedzić z uwagi na jego historię, architekturę instalacji solarnej oraz malownicze położenie.
Zbudowany w latach osiemdziesiątych XX wieku kompleks jest jednym z dwóch największych tego typu obiektów na świecie, specjalizujących się w testowaniu materiałów przy użyciu energii słonecznej (drugi znajduje się we Francji, w Odeillo). Są tu w stanie wytworzyć temperatury sięgające 3000°C, co jest niezbędne w testowaniu i rozwoju technologii hipersonicznych i kosmicznych (np. osłony termiczne statków kosmicznych), karbonu czy innych badań z dziedziny inżynierii materiałowej. Obiekt do 1993 roku pozostawał tajny.
Instytut Słońca oraz jego technologie były głównymi motywami uzbeckiego pawilonu na ubiegłorocznym Biennale Architektury w Wenecji. Projekt “A Matter of Radiance” prezentował modernistyczny Heliokompleks i uzbecką myśl naukową, a wystawa przyglądała się m.in. monumentalnej architekturze sowieckiej funkcjonującej jako relikt utopijnych ambicji. W pawilonie można było zobaczyć m.in. szklaną rzeźbę stylizowaną na “Paradę planet” projektu litewskiej artystki Ireny Lipienė, a oryginał powinien znajdować się w Instytucie. Kiedy odwiedziłam kompleks w kwietniu, “Parada” jeszcze nie wróciła na swoje miejsce, rzekomo wypożyczona na Biennale (a więc może również pojechała do Włoch?). W atrium można było za to obejrzeć jej “Hymn Słońca”.
Przestrzeń była zasłonięta “na remont”, więc nie mogłam zobaczyć całego potencjału tej instalacji. Przy pełnym słońcu podobno niesamowicie się mieni, a efekt potęgują ciemne blaski marmurowo-labradorytowej posadzki. Irena Lipienė mieszkała i pracowała w Taszkenie w latach 1966–1985. Jej prace – artystyczne witraże i żyrandole – można znaleźć m.in. w taszkenckim metrze, a współpraca z Instytutem była jej ostatnim tak dużym przedsięwzięciem zrealizowanym w Uzbekistanie. Projekty Lipienė dla Instytutu poetycko interpretują Słońce, planety wraz z ich satelitami oraz kosmos jako całość – jego ogrom i nieskończoną energię.
Jak dotrzeć do Instytutu Słońca? Można poszukać płatnej wycieczki z Taszkentu (te, które znalazłam, były bardzo drogie) lub dotrzeć na własną rękę (autem lub transportem publicznym). Najpierw autobusem ze stacji Mashinasozlar do Parkentu do okolic bazaru, a stamtąd należy złapać albo taksówkę, albo lokalną marszrutkę, zmierzającą w stronę np. Kumushkon i poprosić kierowcę o wysadzenie jak najbliżej heliokompleksu (miejscowość Quyosh). Stąd w górę jest ok. 2-3 km, ale można też spytać o podwózkę za dodatkową opłatą. Na miejscu wstęp jest płatny, w ramach biletu zapewnione jest krótkie wprowadzenie przez pracownika (niezbyt informatywne i bardzo ogólne).
Pozdrawiam wszystkich, którzy dotarli do końca. Zachęcam do dzielenia się linkiem ze znajomymi. Dajcie znać, jeśli skorzystacie ze wskazówek, będzie mi miło.
Tyle na dziś! Dobrego powrotu z majówek <3
A.


























